Przejdź do treści

Blog MLM

Wszystko o multi level marketingu

Zszokowały mnie ostatnio badania, z których wynika, że co 6 polski pracownik uważa, że efektywnie pracuje tylko przez 15 minut dziennie. Okazuje się również, że wielu pracowników potrzebuje pół godziny, by rozpocząć swoją pracę i tyle samo czasu zajmuje im przygotowanie się do jej zakończenia i wyjścia do domu. Co więcej sporo czasu w ciągu dnia poświęcają oni na przeglądanie portali społecznościowych czy innych stron internetowych, co wpływa na ich wydajność w miejscu pracy.

Przytoczone dane skłoniły mnie do refleksji nad tym, jak to jest w Oriflame.

Pierwsza nasunęła mi się myśl, że w gruncie rzeczy konsultanci nie są zmuszani do spędzania w pracy określonego czasu, nie powinni więc mieć tendencji do wynajdowania sobie jakiś zastępczych czynności. Najsensowniej byłoby wykonać zadaną sobie pracę w najefektywniejszy sposób, a później zająć się innymi rzeczami.

Nie zawsze jednak tak się dzieje i czas pracy potrafią zajmować nam najróżniejsze czynności.

Pomyśl, co robisz, gdy nikt nie przychodzi na umówione spotkanie.
Idziesz wtedy na ankiety, czytasz marketingową książkę, dzwonisz do swojego zespołu lub do osób z rekomendacji?
A może wybierasz się na obiad, prowadzisz bezproduktywne rozmowy z innymi konsultantami albo po prostu siedzisz i czekasz na kolejne spotkanie?

Ile czasu zajmuje Ci zabranie się za telefony? Co robisz przy okazji? Jak długo tworzysz maila do grupy? I co robisz, gdy przy tym tworzeniu jednak go nie tworzysz?

Ile razy dziennie sprawdzasz maila? Jak często przeglądasz raport aktywności i co z tego wynika?

Ile czasu rzeczywiście pracujesz, a ile tylko spędzasz w pracy?

Co możesz z tym zrobić? I jak wprowadzenie zmian wpłynęłoby na Twoją efektywność i odnoszone wyniki?

Pomyśl o tym, gdy kolejny raz będziesz zastanawiał się, czym tu się zająć w pracy.

Żródło:Sukces na wyciągnięcie ręki

Zobacz również:

  1. Czy rzeczywiście w MLM nie ma skrótów?
  2. Jak podwoić zyski ze sprzedaży?
  3. Czego nauczył mnie Brian Tracy?

5 czerwca 2010 roku odbędzie się jednodniowa konferencja Power Marketing o nowoczesnych narzędziach, których wykorzystanie w marketingu (np. sieciowym) może wydatnie zwiększyć skuteczność. Będę miał przyjemność poprowadzić jedną z sesji, w trakcie której przedstawię taktykę budowania rynku wewnętrznego, w którym te same metody potrafią przynosić wielokrotnie większe efekty w porównaniu z działaniami na tzw. zimnym rynku. Pozostałe sesje poprowadzą wybitni specjaliści: Jan Brykczyński (z sensacyjnym wykładem, który zapewne wywoła sporą kontrowersję w branży mlm) i Piotr Tymochowicz.


- Uczestnicy tej konferencji będą stanowić awangardę nowoczesnego marketingu sieciowego w Polsce. Jeszcze nigdy tyle nowych i praktycznych narzędzi rozwoju biznesu nie było udostępnionych w jednym miejscu i w jednym czasie – czytamy w materiałach konferencyjnych. Cena karty wstępu to 1997 zł, ale obecnie trwa tzw. wczesna rejestracja i można zarezerwować miejsce za 997 zł lub w trzech ratach – pierwsza to tylko 349 zł.

Rejestracja i więcej informacji można znaleźć na stronie: http://www.trzyrazytrzy.pl/powermarketing.html.

Facebbok Fan Page konferencji można znaleźć tutaj: http://www.facebook.com/pages/Power-Marketing/107568089275703

Żródło:Jacek Dudzic ? MLM

Zobacz również:

  1. Power Marketing
  2. Power Marketing
  3. TWR Power System – Cybernetyczny mlm

Obecnie zaczynam pracę opartą o MLM w na pewno dobrze Ci znanej firmie XXX. Chciałem zaprosić Cię do współpracy…” – tego typu maile przychodzą do mnie niemal każdego dnia. Naprawdę nie wiem skąd osoby rozpoczynające działalność w branży MLM dochodzą do wniosku, że Jacek Dudzic od miesięcy z zapartym tchem czeka na email od nich, nie mogąc się wręcz doczekać tej konkretnej propozycji współpracy :)

Dlaczego o tym piszę? Nie dlatego, że zirytowałem się po kolejnej próbie zrekrutowania mnie do firmy, której nazwa rozpoczyna się od literki F. Piszę, bo doznałem olśnienia. Uświadomiłem sobie (po raz kolejny, ale zawsze), że stoję po kolana w kopalni złota i nadal jestem w niej niemal sam. Nadal nie rozpoczęła się jeszcze gorączka złota, bo póki co – zamiast kopać drogocenny kruszec – potencjalni milionerzy usiłują sprzedawać sobie nawzajem historyjkę o mitycznym Eldorado, którego żaden z nich nigdy na oczy nie widział.


Zamiast budować biznes sensownie – tworząc swoją wiarygodność i markę – nieopierzeni (a co gorsze, czasem nawet ci długodystansowi) mlm-owcy zamieniają się, jak po ukąszeniu wamipra, w headhunterów-spamerów i ruszają na podbój internetu, szermując kilkoma pośpiesznie wyuczonymi formułkami. Jeśli przypadkiem, drogi czytelniku, jesteś jednym z nich, to oszczędź sobie trudu i nie wysyłaj do mnie maila. I tak mnie nie zrekrutujesz! Jeśli chciałbym rozpocząć jakąś nową działalność, to poszedłbym TYLKO i WYŁĄCZNIE do kogoś, od kogo mógłbym się dużo nauczyć. Wybrałbym taką osobę starannie i po dłuższym namyśle, a firma, z jaką ta osoba współpracuje, nie miałaby większego znaczenia. Bo dla mnie liczyłby się fakt współpracy z tą konkretną osobą.

Dodam, że Eldorado naprawdę istnieje i jeśli chcesz wiedzieć, jak tam trafić, to zapomnij o spamowaniu, a zabierz się do roboty. Zacznij budować siebie, swój charakter, odnieś kilka sukcesów i pomagaj innym je odnosić. A wtedy ludzie zainteresowani biznesem sami do Ciebie przyjdą i zrozumiesz, że złotą ścieżkę miałeś cały czas przed nosem. Im szybciej to zrobisz, tym szybciej sukces zapuka do twoich drzwi.

Ludzie kupują (również biznes) tylko od tych, których znają, lubią i którym ufają. I to jest złota zasada budowania biznesu w internecie.

Żródło:Jacek Dudzic ? MLM

Zobacz również:

  1. Eldorado, czyli i tak mnie nie zrekrutujesz
  2. Eldorado, czyli i tak mnie nie zrekrutujesz
  3. Buduj MLM w internecie – szkolenie online

Jeszcze niedawno w Polsce branża mlm praktycznie niestniała w sieci, a nawet postrzegała internet jako potencjalne zagrożenie. Głosem wołającego na puszczy była aktywność Network Magazynu i jego charyzmatycznego redaktora Macieja Maciejewskiego. Choć sam – jak twierdzi – jest mało-cyfrowy, to potrafił doprowadzić do powstania tworu, którego poza jednym wyjątkiem, o którym wiem, na próżno byłoby szukać na świecie. Owym tworem jest GRUPA MLM, oferująca nowoczesne narzędzia, które mogą pomóc osobie z branży w przyciągnięciu do biznesu nowych osób, a także edukacji na temat nowoczesnej przedsiębiorczości.


GRUPA MLM powstała w wyniku fuzji Network Magazynu z istniejącą już wcześniej, choć mało popularną platformą zwaną Supportio. Dodatkowo dołączono jeszcze Lider Sklep, całkiem nowy sklep internetowy, w którym będzie można kupić książki i inne materiały szkoleniowe pomagające w rozwoju kariery i umiejętności liderów branży. Twórcy zapowiadają uruchomienie platformy videokonferencyjnej Vidnet, na którą sam z ciekawością czekam.

– W definiowaniu funkcjonalności nowych serwisów bardzo pomogli nam sami liderzy – stwierdził Grzegorz Iwacz, jeden z twórców Grupy MLM. – Podzielili się z nami problemami, jakie napotykają w codziennej pracy, wskazując tym samym, w jaki sposób możemy im pomóc.

W założeniu, Grupa MLM będzie starać się rozwiązać problem komunikacji w strukturach, budowaniu wizerunku menedżerów w sieciach i tworzeniu społeczności, pozwalającej na swobodną dyskusję i wymianę poglądów. Inicjatywa godna polecenia, choć dla osób mających ambicję zająć dominującą pozycję w wybranej niszy w internecie może być wyłącznie dodatkiem. Dzisiaj nie wystarczą już same narzędzia. Trzeba mieć własny system online, aby budować biznes w sposób niemal automatyczny. Tak czy inaczej od czegoś trzeba zacząć i w tym kontekście inicjatywie Maciej Maciejewskiego i innych osób warto przyklasnąć i z oferty korzystać. Networkerzy do sieci!

Żródło:Jacek Dudzic ? MLM

Zobacz również:

  1. Portal społecznościowy dla networkerów
  2. Czasopismo dla ludzi biznesu
  3. Sekret Najlepszych Networkerów

Dziwi mnie niezmiernie, że właściciele zagranicznych (i nie tylko) firm nie konsultują z polskimi internautami swoich pomysłów na biznes. Bo gdyby to zrobili, to dowiedzieliby się, że produkty, które właśnie wprowadzają na rynek, nie mają żadnej szansy bo:


  1. Nikt ich nie kupi
  2. Nie mają prawa działać
  3. Na pewno coś jest z nimi nie tak
  4. 10 tysięcy innych firm już to sprzedaje
  5. Taka oferta, to na pewno przekręt kogoś, kto ma już w Panamie konto otwarte i gotowe na przyjęcie setek tysięcy wyłudzonych dolarów

Jakież by ich zdumienie ogarnęło i przypuszczalnie natychmiast rozdzwoniłyby się telefony w biurach promocji i reklamy, stanęłyby taśmy w zakładach produkcyjnych, a procesy patentowe zostałyby zawieszone. Na szczęście jednak o zdanie nas nie pytają i dlatego wchodzą na rynek, sprzedają swoje produkty, a dystrybutorzy zarabiają niezłe prowizje. A wszystko to dlatego, że żyją w nieświadomości, że tego nikt nie kupi lub że to nie działa…

Ileż to razy słyszałem, że pewien produkt to kpina i że oczywiście nie może działać (tu ze sto powodów, które oczywiście mojemu rozmówcy, naturalnie jako pierwszemu na świecie, przyszły do głowy), podczas gdy korzystam z niego regularnie bez żadnych problemów od wielu miesięcy.

Coś jest na rzeczy, kiedy Robert Kiyosaki pisze o tym, że dla wielu ludzi jedyną rzeczą jaką znają, jakiej chcą i za jaką gotowi są umrzeć to Safe Secure Job (stała bezpieczna posadka, w naszym kontekście czytaj “etat”), czyli dobrze zakorzeniony we współczesnej kulturze proceder wymiany czasu i kompetencji za pieniądze. Jakikolwiek biznes to z pewnością przekręt lub co najmniej mocno podejrzany interes – i nikt już nawet nie wie, że mentalność tę kulą w tył głowy na Łubiance i gułagiem w skutej mrozem tajdze krzewili towarzysze Lenin, Dzierżyński i Stalin. A ma ona dziś tysiące wyznawców, dla których Safe Secure Job to jedyna słuszna i prawowierna droga życia. Są oni wśród nas, noszą takie same okulary czy krawaty i używają takich samych komórek. Poznasz ich po drwiącym uśmieszku w kąciku ust, gdy nie uda Ci się pozyskać klienta lub gdy firma, z którą podjąłeś współpracę właśnie ma jakieś kłopoty (jakby ich własne firmy nigdy problemów nie miały).

Zasadniczo nie ma o czym mówić, ale ja już tak mam, że dziwić się nie przestaję. I myślę sobie, że przecież potrzeba tak mało, żeby komuś pomóc, zachęcić czy wesprzeć go, podejść z życzliwością, życzyć sukcesów, powstrzymać się od negatywnych i złośliwych komentarzy oraz trzymać kciuki nawet jeśli samemu woli się bezpieczeństwo twardych desek przystani, gdyby inni rozwijają żagle, aby spróbować swojej szansy. Dużo? Czasem chyba jednak za dużo… A szkoda.

Żródło:Jacek Dudzic ? MLM

Zobacz również:

  1. Safe secure job, czyli krótka rozprawka o sceptycyźmie
  2. OGÓRKI Z DŻEMEM W MLM czyli krótka dygresja o rozdwojeniu jaźni w marketingu sieciowym
  3. Pewna prawda na temat sprzedaży

<